EcoQuest 2: Lost Secret of the Rainforest ( PC przygodowe The Search for Cetus, pierwszy program z nowej serii o nazwie EcoQuest, okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Młodsi gracze dostali bowiem wreszcie przygodówkę z prawdziwego zdarzenia, napisaną specjalnie dla nich, natomiast rodzice ucieszyli się, że dzięki niej ich pociechy będą się mogły czegoś pożytecznego nauczyć. Nic więc dziwnego, że zaledwie rok później, Sierra miała gotową oficjalną kontynuację, osadzoną w podobnych realiach, a zatytułowaną Lost Secret of the Rainforest. Znany z pierwszej części gry, Adam Greene, tym razem trafia do fikcyjnego, amazońskiego państewka, gdzie zamierza towarzyszyć ojcu w badaniach nad stanem zanieczyszczenia zielonych płuc naszej planety. Na skutek roztargnienia, nasz bohater zasypia jednak w małej łódce i nieświadomie trafia do serca dżungli, w której tradycyjnie - zwierzęta mówią ludzkim głosem i proszą o rozwiązywanie problemów natury ekologicznej. A wszystko to w pięknej oprawie graficznej, znacznie podrasowanej od czasu The Search of Cetus. Sierra postawiła na tradycyjny interfejs złożony z kilku ikonek, wśród których pojawiły się dwie nowe. Pierwsza z nich służy do usuwania pałętających się w okolicy śmieci, natomiast druga to podręczny przyrząd do rejestrowania wiadomości na temat fauny i flory. Za korzystanie z tych dobrodziejstw dostajemy dodatkowe punkty, które sumują się z tymi, zdobywanymi tradycyjną drogą. Program skierowany jest do młodszego audytorium, dlatego też zagadki nie są specjalnie trudne. Lost Secret of the Rainforest jest także doskonałym treningiem dla tych, którzy chcieliby zmierzyć się z innymi przygodówkami Sierry, ale nie mają w tym względzie większych doświadczeń. Mimo wykonanej z ogromnym pietyzmem grafiki, lepszej oprawy dźwiękowej i wydłużenia czasu rozgrywki, Lost Secret of the Rainforest nie powtórzył sukcesu poprzednika. Grze zarzucano brak oryginalności i przesłodzony do granic możliwości scenariusz. Z tych też względów, Sierra nie odważyła się na stworzenie kontynuacji. Szkoda, bo mimo wad była to seria naprawdę wyjątkowa.